04
Wrz
16

błonkówki

taszczyn pszczeli

Philanthus triangulum

Philanthus triangulum

Philanthus triangulum

Philanthus triangulum

Philanthus triangulum

Philanthus triangulum

W poprzednich latach nigdy nie dostrzegłam na rabatce ani jednego taszczyna. W tym roku okazało się, że jest ich tam mnóstwo. Idąc wzdłuż grządki z irysami, co dwa-trzy metry spotykałam kolejnego. Zdumiewające.

  • nazwa polska: taszczyn pszczeli
  • nazwa łacińska: Philanthus triangulum
  • rodzina: grzebaczowate – Sphecidae
  • data zrobienia zdjęć: 18.06 i 16.07.2016
  • miejsce: Plac Krasińskich

galeria – błonkówki »
galeria – mieszkańcy »


15 Responses to “błonkówki”


  1. 7 Wrzesień 2016 o 16:01

    ja ostatnio też nie narzekam na taszczyny. Na piaskowej łasze w promieniu kilku metrów od drzwi domu mam setki jamek taszczynów i wystarcza dwie-trzy minuty posiedzieć by natrafić na jakiegoś dźwigającego ofiarę. Gorzej z fotografowaniem, bo te moje to jakieś nadwrażliwe są. Natychmiast reagują na obecność człowieka – wystarczy zbliżyć się na około metr i jest alarm.

    • 7 Wrzesień 2016 o 18:47

      Nieźle, nieźle. Chciałabym zobaczyć taką akcję, ale niestety. Nawet nie wiem, gdzie na rabatce mają te swoje norki.
      Też byś był nadwrażliwy, gdyby to o Twoje potomstwo chodziło. ;)

      • 7 Wrzesień 2016 o 19:06

        szukaj piasku. A jeśli nie ma piasku, to w ostateczności mogą też być płyty chodnikowe pomiędzy którymi szczeliny bywają również wypełniane piaskiem. Teraz widzę, że taszczyny uwielbiają piasek i doskonale w nim kopią (z uwielbieniem oglądam ich pracę). Acha: lubią mieć dobry dostęp do pszczół, chyba nie przepadają za długimi lotami z obciążeniem. Ideał to pewnie do kilkunastu metrów.

        Znam gatunki, które są mniej nadwrażliwe ;-)

        • 11 Wrzesień 2016 o 11:40

          Na rabatce nie ma piasku ani chodników. ;) Ale jest to jednak jakiś punkt zaczepienia. W poprzednich latach rabatka była często i obficie podlewana. Teraz (od ub.r. chyba) priorytety najwyraźniej się zmieniły i już mało kogo to miejsce obchodzi, tylko kosiarze nie zapominają ( w tym roku wykosili wszystkie ozdobne trawy, wiadomo, trawa jest po to, żeby ją kosić :D). W efekcie robi się tam coraz bardziej sucho, a ziemia faktycznie zaczyna przypominać piasek, no i te gołe miejsca po trawie… Może takie środowisko spodobało się taszczynom? Niewykluczone.

          • 12 Wrzesień 2016 o 11:36

            bardzo ciekawe. Może być tak jak piszesz. Ale spróbuj przyjrzeć się płytom chodnikowym – w łączeniach pomiędzy nimi jest piasek, a taszczyny chyba bardzo lubią właśnie takie miejsca. U mnie oblegają piasek z którego usypana jest niewielki stok pod patio. Po drugiej stronie domu jest wielki stos piasku i tam widziałem ledwo kilka otworów, tak jakby sam piasek im do szczęścia nie wystarczał a szczególnie lubiły piasek przy jakiejś twardej strukturze. Tak samo mogą lubić zatem jakieś dziury w konstrukcjach betonowych, może pęknięcia betonu przy rabacie ect?

            • 13 Wrzesień 2016 o 18:24

              Ale na rabatce naprawdę nie ma żadnych płyt chodnikowych. Betonowych konstrukcji też raczej nie. Pewnie nigdy nie kliknąłeś w link „miejsce” pod wpisem, więc może pokażę tutaj jedno ze zdjęć:

              • 13 Wrzesień 2016 o 19:43

                te konie mają potencjał. Chodziło mi oczywiście o płyty chodnikowe obok rabat, nie w samych rabatach, jednak kumam w czym rzecz. Tu ich faktycznie chyba w okolicy nie ma… no i zgłupłem ;-(. Pomysłu brak.

                • 18 Wrzesień 2016 o 10:58

                  Pół świata tu się zjeżdża, żeby fotografować pegazy i siebie razem z nimi (na nich też ;)).
                  Chodniki są tu naokoło, owszem, ale nie składają się z płyt, tylko z połupanych byle jak kamieni i nie mam wrażenia, żeby między nimi było miejsce na jakiekolwiek taszczynowe norki. Zresztą tak jest od wielu lat, a przedtem taszczynów przecież nie było. Chyba znalazły tu coś innego, co im pasuje, a już niemal na pewno wiąże się to z wysychaniem rabatki.

                  • 19 Wrzesień 2016 o 12:19

                    muszę się wczytać w informacje o taszczynach. Na dobrą sprawę to że nie widziałem ich grzebiących nie w piasku, o niczym nie musi świadczyć. Myślę jednak, że są dostosowane do drapania suchej gleby, sypkiej. Parokrotnie przyglądałem się ich pracom ziemnym, wygląda to bardzo ciekawie, ale nie wiem czy poradziłyby sobie z twardszą, ubitą, gęstszą glebą. Z drugiej strony… nie mogę odpowiedzieć że nie. Stepowienie rabatek być może załatwia sprawę. A drugi trop to terytorium myśliwskie – nie mam pojęcia z jakiego dystansu ściągają ofiary do swoich norek. Zakładam, że kilkanaście metrów, bo przecież ofiara waży tyle co taszczyn, może nawet więcej, więc nie może to być dla nich lekki lot. Ale kto je tam wie. Na pewno robią międzylądowania, więc równie dobrze mogą przelecieć paręset metrów… No i zupełnie nie wiem czym się taszczyny odżywiają, przecież pszczoły to jedynie karma dla larw, a dorosłe nie jedzą mięska – zatem ulokowanie terenów lęgowych (norek) może (nie musi) spełniać także parametr bliskości do żywności dla formy doskonałej.

                    • 25 Wrzesień 2016 o 10:18

                      Dorosłe taszczyny odżywiają się tym, czym każdy porządny owad, czyli kwiatowym nektarem. Raczej nie są wybredne, widywałam je na różnych roślinach. Jak klikniesz w kategorię na górze wpisu, to zobaczysz sporo zdjęć taszczynów na kwiatkach. :)
                      Hmm… o paręset metrów lotu z pszczołą jednak bym ich nie podejrzewała. To byłoby nieekonomiczne. Już lepiej znaleźć gdzieś w pobliżu miejsce na norkę. Jestem przekonana, że norki są gdzieś na rabatce, bo nie jest to aż tak pszczołodajne miejsce, żeby zgromadziło aż tyle taszczynów ot tak sobie.

                    • 28 Wrzesień 2016 o 12:33

                      ja jeszcze nie widziałem ich jedzących nektar. Właściwie widuję je wyłącznie w promieniu paru metrów od terenów lęgowych… Pewnie się za dobrze maskują jak na moje umiejętności ;-)

                      Tak sobie jeszcze myślę, że taszczyny lubią chyba tworzyć kolonie lęgowe, bo te kilka razy kiedy miałem okazję je obserwować, to widziałem nie jedną norkę i nie jednego taszczyna, ale całe klustery. U mnie pod domem było tak, że praktycznie co pół minuty pojawiał się jakiś taszczyn z ofiarą – pewnie było ich w sumie kilkadziesiąt. Zatem znalezienie norek powinno być o tyle łatwo, że nie szukamy jednej norki, ale stada norek ;-P

                    • 2 Październik 2016 o 10:55

                      W przyszłym roku poobserwuj kwitnące śnieguliczki. Jeśli gdzieś niedaleko żyją jakieś taszczyny, to na pewno na śnieguliczkach się pojawią. Przepadają za ich mini-kwiatkami, podobnie jak pszczoły, osy, trzmiele i cała reszta. I wcale się nie maskują. ;)
                      Lubią tworzyć kolonie? Pewnie masz rację. Ale wciąż nic takiego na/przy rabatce nie znalazłam, choć chodzę tamtędy często i zawsze patrzę pod nogi.

                    • 5 Październik 2016 o 9:27

                      nie mam w okolicy śnieguliczek niestety, najbliższe są dobre paręset metrów dalej… Ale równie dobrze mogę po prostu nie widzieć wszystkich ;-)

                    • 9 Październik 2016 o 12:02

                      Mam wrażenie, że zwracasz na nie uwagę głównie w okolicy norek, bo masz je pod bokiem i tam są najbardziej widoczne. ;)


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: