27
Wrz
15

błonkówki

szerszeń

Vespa crabro

Vespa crabro

Kwiatostany parkowych rozchodników tworzyły dużą, jasną i zwartą płaszczyznę. Licznie odwiedzające je owady widać było jak na dłoni. Gdy się jest szerszeniem, nie można przegapić takiej okazji.
Polowały (a były tam co najmniej trzy) przede wszystkim na pszczoły. I właśnie pszczołę złapał ten, którego udało mi się sfotografować. Tak wyglądały kolejne etapy konsumpcji:

Vespa crabro

Vespa crabro

Vespa crabro

Vespa crabro

Vespa crabro

Vespa crabro

Widziałam też, jak na sąsiedniej rozchodnikowej rabatce, 15m ode mnie, szerszeń złapał coś naprawdę dużego. Zapewne trzmiela. Z wielkim wysiłkiem uniósł się w powietrze i ze zdobyczą poleciał na najbliższe drzewo.

  • nazwa polska: szerszeń
  • nazwa łacińska: Vespa crabro
  • rodzina: osowate – Vespidae
  • data zrobienia zdjęć: 5.09.2015
  • miejsce: Ogród Krasińskich

galeria – błonkówki »
galeria – mieszkańcy »

Reklamy

12 Responses to “błonkówki”


  1. 27 września 2015 o 16:53

    Straszna historia! Nigdy nie widziałam, jak owad zjada drugiego owada.
    Na moim osiedlu i w OB UKW rosną tylko różowe rozchodniki.

    • 27 września 2015 o 18:17

      Szerszenie właśnie takie są, paskudne z nich zbóje. :/
      Jak to nie widziałaś? Nawet sama zrobiłaś zdjęcie łowika zjadającego Lucilię. :)
      Wydaje mi się, że różowe cieszą się dużo mniejszym powodzeniem, nie wiedzieć dlaczego.

      • 29 września 2015 o 9:26

        Ten szerszeń pogryzł czy wyssał pszczółkę? Z łowikiem to była inna historia. Gdy robiłam zdjęcie, myślałam, że to para w miłosnym objęciu ;) Dopiero na kompie dostrzegłam Lucillę. Była w całości, więc wyglądała dość normalnie na pierwszy rzut oka :>
        Chyba rok temu na różowych rozchodnikach widziałam pawika, a wcześniej siedmiokropkę. Teraz w niedzielę w OB UKW fruwały tylko pszczółki. Rozchodniki rosną też w moim ulubionym ogródku przyblokowym, ale w zeszłym tygodniu były jeszcze słabo rozkwitnięte.

        • 2 października 2015 o 21:10

          Nie mam pojęcia, co z nią zrobił, widziałam tylko, jak po kolei spadały na ziemię niepotrzebne fragmenty owada. :/
          Po raz pierwszy natknęłaś się na taką sytuację, więc nic dziwnego. Teraz już na pewno rozpoznasz, że w objęciach łowika tkwi zdobycz, a nie co innego. ;)
          Na różowe rozchodniki też coś czasami zagląda, no pewnie. Ale nie jest to taka nawała, jak na białych.

          • 4 października 2015 o 11:18

            Z Twojego opisu wynika, że ją gryzł :(
            Nie wiem, czy spotkam jeszcze kiedyś łowika ze zdobyczą ;)
            Szkoda, że nie znam miejsca z białymi rozchodnikami :/

            • 4 października 2015 o 12:55

              Może i gryzł, kto go tam wie.
              Łowika ze zdobyczą spotkasz jeszcze na pewno, bo to dość częsty widok. Trudniej trafić na dużą zdobycz, taką jak Lucilia albo mój prążkowaniec. :)
              Białe są pewnie uznawane za mniej atrakcyjne od różowych, dlatego rzadziej się je sadzi.

              • 4 października 2015 o 22:48

                Białych rozchodników chyba nigdy nie widziałam w realu.
                Wyobraź sobie, że dzisiaj znowu spotkałam szerszenia! Aż mi się nogi ugięły ze strachu…

                • 5 października 2015 o 19:00

                  Na pewno są gdzieś w Bydgoszczy, tylko jeszcze na nie nie trafiłaś.
                  Szerszeni jest dużo w ostatnim czasie, też wciąż je gdzieś widzę. I – odwrotnie niż Ty – coraz mniej się ich boję. Ostatnio całkiem z bliska fotografowałam jednego zlizującego resztki nektaru z bluszczu.

                  • 5 października 2015 o 20:50

                    Ciekawość była większa niż strach ;) Obserwowałam szerszenia przez 40 minut. Jeszcze nigdy nie widziałam takiego spokojnego owada! Modliłam się tylko, żeby nagle nie wleciał mi między oczy ;)

                    • 11 października 2015 o 13:55

                      Ohoho, bardzo długo wytrzymałaś. :) No pewnie, szerszenie nie przejawiają agresji wobec człowieka, o ile ich gniazdo jest daleko. I nigdy nie wlatują między oczy, są na to za mądre. ;)

  2. 27 września 2015 o 19:36

    O, udało Ci się sfotografować szerszenia! I to w jakiej sytuacji. Nie miałem pojęcia, że one są drapieżne :/

    • 27 września 2015 o 21:02

      Ano, udało się. Kompaktem na zoomie. ;) Jeszcze raz miałam taką okazję, przy bluszczu na Bielanach, ale na tamtych zdjęciach mało co widać.
      One nie są drapieżne w czystym sensie. Są raczej wszystkożerne. Wiesz, raz kwiatek, raz robaczek. ;)


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: