26
Paźdź
14

rośliny o żółtych kwiatach

słonecznik bulwiasty, topinambur

Helianthus tuberosus

Helianthus tuberosus

Helianthus tuberosus

Helianthus tuberosus

Helianthus tuberosus

Po długim spacerze wracałam z lasu. Zajęłam miejsce przy oknie, by w czasie jazdy obserwować okolicę. Po paruset metrach autobus skręcił, zaraz za zakrętem był przystanek. Mój wzrok padł na rozległe chwastowisko przy remontowanej Trasie AK… ooo, a co to takiego?! Starsza pani, która siedziała obok, chyba nie była zadowolona z tempa, w jakim przez jej nogi przepchnęłam się do wyjścia.
Tym, co z daleka rzuciło mi się w oczy, były wielkie, 3-metrowe rośliny o zółtych kwiatach, rosnące na skraju pola. Zbliżając się do nich, nie miałam nawet śladu koncepcji, czym mogą być. Jednak gdy się bliżej przyjrzałam i pogrzebałam w pamięci, wyszło mi, że to nic innego tylko topinambur. A byłam przekonana, że nigdy go nie spotkam…

  • nazwa polska: słonecznik bulwiasty, topinambur
  • nazwa łacińska: Helianthus tuberosus
  • rodzina: astrowate – Asteraceae
  • data zrobienia zdjęć: 11.10.2014
  • miejsce: okolice Lasku Bielańskiego

galeria – żółte »

Advertisements

12 Responses to “rośliny o żółtych kwiatach”


  1. 1 Renata Kwinta
    26 października 2014 o 17:51

    Oj, coraz częściej będziemy go spotykać – to jedna z roślin inwazyjnych. Wystarczy jeden posiadacz ogródka z topinamburowym szpalerem i cał okolica będzie nim porośnięta.

    • 26 października 2014 o 18:44

      Ładny jest, w gruncie rzeczy nie mam nic przeciwko.
      A w mieście, jak tylko zacznie rosnąć, to i tak go raz dwa wykoszą.

      • 3 Renata Kwinta
        31 października 2014 o 20:56

        Tak więc z rzadka przydadzą się ci namolni kosiarze…

        • 1 listopada 2014 o 18:35

          Wcale tak nie uważam, tylko stwierdziłam fakt. ;)
          Jak dla mnie, topinambury mogą sobie rosnąć ile tylko chcą.

          • 5 Renata Kwinta
            1 listopada 2014 o 20:23

            No, właśnie o to chodzi, że nie powinny… :)

            • 2 listopada 2014 o 17:37

              Wiesz, to jest trochę tak jak z inwazją Harmonii axyridis. Większość ludzi uważa, że biedronka to biedronka, ta czy inna u nas żyje, żadna różnica. Dla mnie to też żadna różnica – topinambur czy mniszki i stokrotki. Wiele roślin skądś do nas przywędrowało. Gdyby tak głębiej (czyli dalej w czasie) poszukać, to pewnie połowa z nich była kiedyś gatunkami inwazyjnymi. Cóż, taki jest świat przyrody, nie zna granic ni kordonów, a walka z nim jest raczej skazana na niepowodzenie.

              • 7 Renata Kwinta
                3 listopada 2014 o 13:17

                Akurat przykład mniszka jest dobry, bo to roślina obcego pochodzenia, ale nieinwazyjna. A trochę mi smutno, że jest Ci wszytko jedno w kwestii roślin inwazyjnych, biorąc pod uwagę wartość i zawartość Twojego blogu. I nie zgadzam się, że „połowa z nich była kiedyś gatunkami inwazyjnymi”. Otóż nie – to wina człowieka. Rozwój możliwości podróżowania, brak wyobraźni i swego rodzaju chciwość spowodowały masowy napływ gatunków obcych, a część z nich stała się inwazyjna. I jeśli wszyscy powiemy „wszystko mi jedno” i będziemy a) sprowadzać, a) uprawiać, c) udawać, że nie ma problemu – będzie bardzo źle. Już jest źle – nawłoć pokrywa wszelkie ugory, kolczurka z rdestrowcem panoszą się nad rzekami zagłuszając inne gatunki, a barszcz Sosnowskiego? Też bez różnicy? Dla mnie nie.

                • 8 listopada 2014 o 17:21

                  Chyba nieco zbyt szeroko potraktowałaś moją poprzednią wypowiedź. Mówiłam tylko o walce z tym, co już się zasiało i rośnie, nie o walce z przyczynami tego zasiewu. Tę drugą walkę jak najbardziej popieram, szczególnie jeśli przyczyny stoją po stronie człowieka. Popieram również walkę z roślinami niebezpiecznymi dla ludzi (jak wspomniany przez Ciebie barszcz Sosnowskiego).
                  A co do mniszka, w sensie naukowym może nie być inwazyjny, ale w rozumieniu potocznym jest, jak najbardziej. Z miejskich trawników (na spółkę ze stokrotkami) wypiera wszystkie inne gatunki, a na działkach to ponoć prawdziwa plaga, nie do opanowania.

  2. 27 października 2014 o 8:51

    Gratuluję spotkania! :) Na mojej osiedlowej łące też rośnie, ale już przekwitł.
    Mogę założyć się, że miejscy kosiarze nie są w stanie go zniszczyć. Roślina wytwarza sznurkowate, białawe rozłogi podziemne osiągające maksymalnie do nieco ponad 1,2 m długości. Na ich końcach powstają podziemne bulwy pędowe. Mają one kształt elipsoidalny lub gruszkowaty. Jedna roślina wytwarza do kilkudziesięciu bulw o różnej wielkości – ich grubość wynosi od 3 do 6 cm a długość do ok. 7–10 cm. Mają one oryginalny smak i są wartościowym warzywem, zwłaszcza w diecie cukrzycowej. W ostatnich latach gatunek ten przykuwa uwagę naukowców jako roślina użytkowa o potencjalnie dużym znaczeniu. Cechuje się niewielkimi wymaganiami, rośnie w bardzo różnych warunkach. Ze względu na łatwość, z jaką odrasta z organów podziemnych, skutecznie się rozprzestrzenia i dziczeje z upraw. http://pl.wikipedia.org/wiki/S%C5%82onecznik_bulwiasty

    • 27 października 2014 o 17:38

      Dzięki. :) Wiadomo, zniszczyć tak do zera nie mogą, ale wystarczy kosić co dwa tygodnie, żeby nigdy porządnie nie urosły i nie zakwitły. Co innego na terenach ruderalnych, tam topinambury mają pole do popisu i faktycznie mogą szybko się rozprzestrzenić.

  3. 28 października 2014 o 11:42

    Fajny taki las kwiatów, bo 3 metrowe kwiaty to już prawie las ;-)


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: