20
Sty
14

błonkówki

wszystkie wpisy o tej błonkówce »

osa pospolita

Vespula vulgaris

Vespula vulgaris

Vespula vulgaris

Vespula vulgaris

Vespula vulgaris

Do tej pory znałam tylko jeden kwitnący bluszcz – na moim osiedlu. Niestety, obrasta wysokie drzewo i z tego względu jest mało dostępny. A tam, tuż przy Lasku Bielańskim, trafiłam na taki sam bluszcz pnący się po 2-metrowym murze! Okupowało go wielkie stado os, wśród których dojrzałam też trochę muchówek, głównie plujek i gnojek. Oczywiście jak na złość nie miałam sprzętu do makro, więc zdjęcia tylko takie.

  • nazwa polska: osa pospolita
  • nazwa łacińska: Vespula vulgaris
  • rodzina: osowate – Vespidae
  • data zrobienia zdjęć: 05.10.2013
  • miejsce: okolice Lasku Bielańskiego

galeria – błonkówki »
galeria – mieszkańcy »

Reklamy

18 Responses to “błonkówki”


  1. 20 stycznia 2014 o 19:26

    Aż szkoda, że u mnie bluszczy brak… nie musiał bym się wykosztowywać na szynkę dla nich :D

    • 20 stycznia 2014 o 19:36

      Pewnie u Ciebie zbyt zimno dla nich, to znaczy dla kwiatków.
      Szynka dla os? Hoho, cóż za rozrzutność. :D

      • 20 stycznia 2014 o 19:39

        hehe, no to są właśnie uroki mieszkania na północy :D
        Czasem trzeba się wykosztować, ale wato, bo jak już raz odkryją szynkę to regularnie będą przylatywać i przy okazji pozować :D Tylko ostatnio jest coraz trudniej, bo oprócz os, również gołębie i mewy zwietrzyły interes i jak tylko jakaś wyłożę, to zaraz ją zabierają ;/

        • 20 stycznia 2014 o 21:55

          W gruncie rzeczy też mieszkam na północy, aczkolwiek moja północ jest trochę mniej północna niż Twoja. ;) U tych z południa lał dziś deszcz i oni już nie pamiętają, jak śnieg wygląda. :D
          Bardzo ciekawe masz metody, w życiu bym się nie spodziewała, że osy można przyciągnąć na szynkę. A co do mew, to się nie dziwię, one przylecą do wszystkiego, co się nadaje do żarcia. ;)

          • 20 stycznia 2014 o 22:36

            A ja bym powiedział, że mieszkasz bardziej po środku, niż na północy… chociaż są tez tacy, co mieszkają jeszcze bardziej na północ, np. mieszkańcy Suwałk.
            Czasami owady wymuszają na człowieku posuwanie się do tak drastycznych metod jak wykorzystanie szynki :D
            Mewy choć żarłoczne, to i potrafią zachwycić… nieczęsto się zdarza, by jakieś wielkie ptaki manewrowały tuz przy oknie, a odkąd one się pojawiły, to co i rusz mam okazje by je obserwować ;)

            • 21 stycznia 2014 o 18:46

              Linie temperatury nie układają się równoleżnikowo, tylko na ukos, poczynając od wspomnianych przez ciebie Suwałk. I niestety w tym układzie Warszawa zalicza się do północy bardziej niż do centrum. :(
              Może i ptakami się teraz zainteresujesz? ;) Często obserwuję mewy z całkiem bliska, mieszkam przy wąskiej uliczce, którą one biorą za fiord otoczony skałami i lubią krążyć od ściany do ściany z wielkim wrzaskiem. Czasem przelatują 2m od moich okien. :)

              • 21 stycznia 2014 o 20:22

                Ptakami się interesuje cały czas. Jak tylko jakieś spotkam, to zawsze chętnie je obserwuje… tylko ich fotografowanie to istny koszmar… przyleci taka mewa, człowiek odsłania firankę by fotę jej strzelić, a ona się płoszy i tyle ją widać ;/

  2. 21 stycznia 2014 o 10:25

    Bardzo ładne scenki :)
    W zeszłym tygodniu odkryłam przez przypadek wieki szpaler bluszczu na ogrodzeniu przydomowym koło osiedlowej „Biedronki”, niedaleko od mojego bloku :) Widziałam sporo owocków :) Mam nadzieję, że wiosną ładnie zakwitnie :)

    • 21 stycznia 2014 o 19:00

      :) O, jak fajnie, też będziesz mogła poobserwować bluszczowe owadzie szaleństwo. Ale niestety trzeba będzie czekać dużo dłużej niż do wiosny – bluszcz zakwita dopiero w końcówce lata. :)

  3. 21 stycznia 2014 o 19:29

    ja akurat jestem w centrum. Bluszcze widuję, ale poza zasięgiem aparatu… pozostanie mi zatem szyneczka na osy. Lub znajdowanie gniazd ;-). Mimo braku obiektywu fajna sesja. Osy są fotogeniczne ;-D

    • 22 stycznia 2014 o 17:47

      Aha, Twoją lokalizacje określiłabym już jako centrum. ;) Nie może być tak, że wszystkie bluszcze są poza zasięgiem, jak lepiej poszukasz, to znajdziesz. Choć w gruncie rzeczy nie wiem czy warto, bo co prawda osy są fotogeniczne, ale bluszczowe kwiatki już nie za bardzo. ;)

      • 22 stycznia 2014 o 19:49

        poza zasięgiem oznacza, że najczęściej za ogrodzeniem ;-). Jakoś nie rzucają mi się w oczy dziko rosnące bluszcze, co oczywiście nie oznacza, ze ich nie ma ;-)

        • 22 stycznia 2014 o 21:51

          Jak to za? Bluszcze z zasady rosną NA ogrodzeniach i jeśli nawet w pierwotnym zamyśle miały je obrastać od wewnątrz posiadłości, to zawsze prędzej czy później przelezą na zewnątrz też. ;) Na dziko rosnące bym nie liczyła, bo w dziczy jest zimniej (=za zimno na kwitnienie) niż przy przytulnych ludzkich chałupkach. :)

          • 23 stycznia 2014 o 19:38

            no właśnie, widzisz, ja najczęściej trafiam na bluszcze obrastające budynki lub rosnące na drzewach. Po wewnętrznej stronie ogrodzeń, ale nie na ogrodzeniach ;-). Przyznam jednak, że aż tak bardzo ich nie szukałem, więc na pewno nie zauważyłem setki mniej imponujących ale bardziej dostępnych… ;-D

  4. 22 stycznia 2014 o 0:05

    „nie miałam sprzętu do makro” – pamiętaj! ZAWSZE trzeba mieć sprzęt ze sobą ;)

    • 22 stycznia 2014 o 17:51

      Taa… jak się jest dużym i silnym chłopem, to się ma. ;)
      Raz jeden poszlam do lasu z dwoma aparatami i nie dość, że utachałam się jak jasny czort, to prawie wszystkie zdjęcia wyszły do bani. Przy mojej posturze nie da się mieć dwóch w jednym, no nie i już. Albo kwiatki plus grzybki plus widoczki, albo robaczki. :/


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: