03
Lu
12

pluskwiaki

wszystkie wpisy o tym pluskwiaku »

zmienik

Lygus sp.

Lygus sp.

Przeraźliwie wtedy wiało i do dziś nie mogę pojąć, jakim cudem zrobiłam to zdjęcie. Szczególnie, że rośliną był sporej wielkości żmijowiec.

  • nazwa polska: zmienik
  • nazwa łacińska: Lygus sp.
  • rodzina: tasznikowate – Miridae
  • data zrobienia zdjęcia: 27.06.2011
  • miejsce: Anielewicza

galeria – pluskwiaki »
galeria – mieszkańcy »


18 Responses to “pluskwiaki”


  1. 3 lutego 2012 o 18:57

    ładny rysunek na grzbiecie… jest w tym pluskwiaku coś totemicznego ;-)

  2. 5 lutego 2012 o 17:52

    A ja ostatnio widzę w nim zwierza o zagadkowej naturze i nie do końca jasnej naturze w kwestii pokarmowej (zwłaszcza gdy w „Owadach polski” pana Marka W. Kozłowskiego zobaczyłem jednego z Lygusów,podczas wysysania krwi z przedramienia ;)

    • 5 lutego 2012 o 18:32

      Ouć. A to zaskoczenie, aż nie chce mi się wierzyć. Przecież teoretycznie ta jego ssawko-kłujka nie powinna dać rady, żeby przebić skórę.

      • 5 lutego 2012 o 20:24

        W przyrodzie tak to już jest, że teoria swoją drogą, a praktyka swoją ;) Też się zdziwiłem, ale to zdjęcie wątpliwości nie zostawiało, wyraźnie było widać jak kłujka jest wbita i krew jest przez nią ciągnięta, co zresztą potwierdza również obserwacja autora ;)

        • 6 lutego 2012 o 17:33

          Wciąż nie wierzę. Niech będzie, że przebił skórę, ok. Ale krew jako pokarm Lygusa? To zakrawa na fantastykę. ;) Może mu się pomyliło, myślał, że to jakaś wyjątkowo soczysta łodyga? ;)

          • 6 lutego 2012 o 20:33

            Wiem, ze w to ciężko uwierzyć, jak by mi ktoś powiedział o czymś takim, też bym nie uwierzył, a tu proszę jaka niespodzianka. Pamiętam, że na facebooku ktoś mi pisał, że ugryzł go odorek zieleniak i to tak, że aż interwencja lekarza była potrzebna, bo jakaś reakcja alergiczna się zrobiła i muszę przyznać, że też mu nie uwierzyłem, ale po tym, co się okazało o tym Lygusie, coraz bardziej zaczynam wierzyć w takie rzeczy ;) Jeżeli chodzi o przebijanie skóry, to wcale nie jest aż tak nieprawdopodobne, zauważ, że są mniejsze owady, np. dziubałek gajowy (Anthocoris nemorum), który ma zaledwie 4-5 mm, ma na tyle mocną kłujkę, że może się przebić przez skórę człowieka i dość nieźle go dziabnąć ;) A co do tego, dlaczego ten Lygus się na to zdecydował? To jest dobre pytanie nad którym się razem z kumplem głowiliśmy. Podejrzewamy, że takie zachowanie mogło być związane z tym, że na tym konkretnym osobniku pasożytował jakiś roztocz i możliwe, że on miał z tym coś wspólnego, ale to tylko teoria i będziemy musieli to sprawdzić w praktyce ;)

            • 7 lutego 2012 o 21:17

              Ty mnie tak nie strasz, bo nawet niewinnych pluskwiaczków zacznę się bać. ;) A w zupełności wystarczy mi, że się boję kleszczy. :(
              Roztocz? Aaa, to jest dobra teoria, fakt. I ja bym się tego trzymała. :)

              • 7 lutego 2012 o 23:06

                Myślicie że roztocz mógł wpłynąć na zachowanie pluskwiaka (tak jak to robię niektóre pasożyty)?
                A może to jednak efekt dużego głodu lub reakcji obronnej (choć wtedy raczej by krwi nie spijał)?
                Albo wydawało mu się że na roślince siedzi i chciał sobie spokojnie spijać soki ;)
                Choć jakieś zażartki czy takiego zbrojca dwuzębnego (Picromerus bidens) to bym podejrzewał że chętnie mogą dziabnąć jak się im da palucha :P

                • 8 lutego 2012 o 16:51

                  Radzido, ja nie straszę, tylko informuje :P Drapieżne pluskwiaki są znane z tego, że mogą ugryźć, choć raczej w celach obronnych niż konsumpcyjnych, choć też nie wiadomo, czy ktoś prowadził pod tym względem badania. W tropikach np. są zajadkowate, które są jednocześnie drapieżnikami i pasożytami, więc może i te nasze pluskwiaki tak mają, tylko nie jest to jeszcze zbadane ;) Co do tego Lygusa i pasożyta, wysnuliśmy taką teorię, że ten roztocz mógł faktycznie wpłynąć jakoś na tego pluskwiaka. Mogła np. spowodować niedobór hemolimfy w organizmie Lygusa i ten, by uzupełnić jej niedobór, postanowił skorzystać z okazji i dziabnąć. Może też sam roztocz miał w tym swój interes, by podpuścić go do dziabnięcia, tak czy inaczej to wymaga bliższemu zbadania i nie ukrywam, że przeprowadzimy kilka eksperymentów, by się dowiedzieć co i jak (czyli nieuniknione będzie poświęcenie trochę własnej krwi, ale grunt, że to może wiele wyjaśnić :D

                • 8 lutego 2012 o 17:56

                  Ładne mi informowanie. Teraz będę sobie wyobrażać te stada wygłodniałych Lygusów… brr. :D
                  Wszystkie możliwe wyjaśnienia mi pasują, szczególnie, że raczej jestem obserwatorem niż znawcą. ;)
                  Gotowość do bycia obiektem doświadczalnym podziwiam wielce. :)

                • 8 lutego 2012 o 19:21

                  Hehe, wyobraźnia, wyobraźnia, ale przecież cię nie zjedzą… chyba :D
                  No tak, wszystkie mogą być prawidłowe, a które z nich jest najbliższe prawdy to się okaże ;)
                  Cóż, na kogoś musiało paść, padło na nas… mam nadzieje, że jakoś to przeżyjemy :D

                • 9 lutego 2012 o 20:49

                  Pewna doza niepewności jednak pozostaje ;)

            • 18 justyna
              20 września 2015 o 19:00

              mój 2letni syn został niestety kilka dni temu ofiarą odorka :( wpadł mu pod body i ugryzł ukąsił w plecy rana przypomina oparzenie z zaognioną otoczką niestety mało informacji jest w internecie na temat ukąszeń tego oto stworka :)


Odpowiedz na chwastowisko Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.


%d blogerów lubi to: